sobota, 18 listopada 2017

Świece sojowe handmade na jesienne popołudnia


  Świece to dla mnie jesienią i zimą artykuł pierwszej potrzeby. Nic tak błyskawicznie nie tworzy przytulnego klimatu w domu jak ich ciepły blask. 

Oczywiście najprościej kupić je w sklepie, ale ja lubię zadać sobie trochę więcej trudu i zrobić je samodzielnie. Przede wszystkim dlatego, że większość dostępnych w sprzedaży świec jest zrobiona z parafiny. 

Moje zrobiłam z wosku sojowego w płatkach, który rozpuszcza się w kąpieli wodnej, a potem wypełnia nim wybrane pojemniczki. I tu następuje najfajniejsza część - do zrobienia świec można użyć różnych ciekawych naczynek, jak na przykład szklane słoiczki po jogurtach (które skrzętnie chomikuję) albo słoiki typu weck w wersji mini (dostępne np. w Ikea). 

Nie przepadam za sztucznymi, intensywnymi aromatami, moje świece pachną bardzo delikatnie naturalnym olejkiem eukaliptusowym, którego kilka kropel dodałam do wosku. A ponieważ lubię, kiedy wszystkie dodatki pasują do całości, ozdobiłam słoiczki etykietkami w kolorach dopasowanych do wnętrz i dodałam tylko delikatny sznureczek. Misiek, który powstał w mojej Pracowni na poddaszu, też wygląda na zadowolonego ;) 

  Czasami warto zadać sobie trochę trudu, żeby w domu było miło :)    











Wspomnienie lawendowych żniw


  Kiedy dni robią się coraz krótsze, a temperatura na zewnątrz spada, lubię wspominać ciepłe, letnie popołudnia. Szczególnie chętnie wracam myślami do przełomu lipca i sierpnia. To wyjątkowy czas w naszym ogrodzie - króluje w nim lawenda. Obłędnie pachnące fioletowe krzaczki przyciągają puchate pszczoły i bajeczne motyle. 

Nasze lawendowe poletko liczy prawie trzydzieści krzaczków, ale i tak było w tym roku co zbierać. A przy zbiorach asystował nasz wszędobylski Kacper :) 














środa, 14 grudnia 2016

Świąteczna aranżacja stołu i salonu

Do Świąt zostało już tak niewiele czasu. Jak sprawić, by mimo to w naszym domu zagościł prawdziwie świąteczny nastrój?

Najskuteczniejszy i najszybszy sposób to udekorowanie przestrzeni, która jest najbardziej "reprezentacyjna", czyli tej, w której przyjmujemy gości i w której sami spędzamy najwięcej czasu.


świąteczna aranżacja stołu


   Na kilka dni przed Świętami wszyscy jesteśmy mocno zabiegani. Nie zawsze mamy czas i możliwość, żeby w pełni cieszyć się przedświątecznymi przygotowaniami i poświęcić się dekorowaniu całego domu czy mieszkania. Powiedzmy sobie szczerze - nie jest to przecież konieczność. Świąteczne dekorowanie ma sprawić nam przyjemność i uświetnić chwile spędzone z bliskimi. 

   Ja polecam wybranie jednego pomieszczenia - może to być kuchnia, pokój dzienny czy jadalnia - i ozdobienie go świątecznymi akcentami. Dobrym rozwiązaniem jest też po prostu przygotowanie świątecznej aranżacji stołu lub zadbanie o to, by znalazły się na nim elementy podkreślające świąteczną atmosferę - świece czy kompozycje ze świeżych gałązek i bombek mogą przecież zdobić nasz stół na co dzień i przypominać o zbliżających się Świętach.

   Mam dość duży dom i mimo że uwielbiam go dekorować i przystrajać na różne okazje, nie zawsze znajduję czas, by upiększać każde pomieszczenie. Dlatego też na te Święta postanowiłam skupić się na salonie, który pełni jednocześnie funkcję jadalni i jest połączony z kuchnią.


   Przygotowałam aranżację stołu w świątecznym klimacie. 
U mnie jak zwykle na Boże Narodzenie nie może zabraknąć rozgrzewającej czerwieni, jakoś nie wyobrażam sobie bez niej Świąt. Łączę ją z elegancką szarością i bielą, a całość okraszam blaskiem srebra.


   Może znajdziecie w mojej aranżacji odrobinę inspiracji do przygotowania własnej dekoracji świątecznego stołu :)


   W sklepach o tej porze nie brakuje pięknych ozdób i zwykle nie udaje mi się nie ulec magii świątecznych zakupów, ale staram się zrobić też coś własnoręcznie. Elementy rękodzieła dodają świątecznym dekoracjom wyjątkowego uroku. No i są niepowtarzalne :)

   Spod moich rąk wyszedł biały świąteczny jelonek, który króluje na stole. Co roku szyję też piernikowe ludki według mojego ulubionego wzoru. A domowe świąteczne pierniczki to nie tylko idealny dodatek do kawy, ale też pachnąca dekoracja (i pomysł na słodki upominek).

W tym poście pokazywałam już moją chatkę z piernika.

   Na stole w roli bieżników położyłam resztki, które pozostały mi po skróceniu koronkowych firanek. Jako świeczniki wykorzystałam maleńkie miseczki z gwiazdką. Dodałam świąteczne serwetki, zielone gałązki, a na ławce ułożyłam poduszki w czerwieni, bieli i szarości.


świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

   Na stoliku kawowym ustawiłam kompozycję z gałązek i świec, sofę upiększyłam futrzanymi poduszkami i pledami w warkocze. Jeszcze sznury światełek tu i ówdzie i zrobiło się świątecznie.


świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu

świąteczna aranżacja stołu


   Jednym słowem czasem warto się zmobilizować, ale nie można dać się zwariować :) Stawiajmy sobie realistyczne cele, jeśli chodzi o świąteczne dekorowanie, a wtedy będziemy mogli w pełni cieszyć się tym wyjątkowym czasem :)

   Jestem bardzo ciekawa, czy zdarza Wam się odczuwać presję związaną z przystrajaniem domu na Święta i robić to na ostatnią chwilę? 
A może należycie do tych, którzy w przemyślany i metodyczny sposób podchodzą do tego tematu?
Idziecie w dekorowaniu na całość czy raczej stawiacie na dekoracyjne akcenty?
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się ze mną swoją opinią w komentarzu :)


świąteczna aranżacja stołu





niedziela, 11 grudnia 2016

Chatka z piernika


Święta już tak blisko! Choć pogoda wcale na to nie wskazuje, czas przystroić dom w świąteczne dekoracje i ruszyć do kuchni :) Tradycyjnie co roku o tej porze zabieram się za pieczenie pierniczków - uwielbiam aromat cynamonu, goździków i kardamonu unoszący się w całym domu. Przy takiej nijakiej grudniowej aurze nie ma nic lepszego niż własnoręcznie upieczone pierniczki i gorąca kawka ;) W tym roku z ciasta na pierniki upiekłam także piernikową chatkę. Ozdobiłam ją gęstym lukrem królewskim z białek i cukru pudru. Wbrew moim obawom całość trzyma się naprawdę solidnie. I pięknie pachnie przyprawami korzennymi :) Teoretycznie domek można zjeść, ale ilość cukru w lukrze przyprawia o zawrót głowy, dlatego chyba pozostaniemy przy podziwianiu naszego piernikowego domku ;) 


***

I love baking gingerbread cookies and today I'd like to show you my gingerbread house I made using lots of cinnamon and other lovely spices and decorated with royal icing. It's surprisingly stable but too sweet to eat, so we'd better enjoy it as a Christmas decoration ;)   


chatka z piernika

chatka z piernika

chatka z piernika






niedziela, 16 października 2016

Jesienny salon





Lato sprawiło nam w tym roku dużą niespodziankę, rozciągając się aż do września :) 
A wrzesień kojarzy mi się bardzo pozytywnie, głównie za sprawą corocznego wyjazdu na targ staroci w Jeleniej Górze, który przypada na ostatni wrześniowy weekend. To taki przyjemny wypad na zamknięcie jednego sezonu i otwarcie drugiego. Uwielbiam klimat tego miejsca, co roku udaje nam się też wyszperać jakieś ciekawe starociowe drobiazgi. W tym roku odwiedziliśmy przy okazji piękny pałac Łomnica - klik! i zajrzeliśmy do niezwykłej Naftaliny - klik!, która ma siedzibę dosłownie za rogiem. 

Za to teraz mamy już październik, który przyniósł chłody i deszcze - trzeba to jakoś przetrwać :) A kiedy na dworze zimno i szaro, lubię sobie przysiąść na fotelu i planować dalsze zmiany wystroju. Lista wymarzonych sprzętów i dodatków niebezpiecznie się wydłuża, ale też cieszę się tym, co do tej pory udało się zrobić. A co nowego w salonie? Przybyło kilka mebelków, a ściana za kanapą otuliła się tapetą :) Nowy, chociaż stary, jest fotel-uszak, który wymagał sporo troski i uwagi (solidne pranie obicia ukazało piękny odcień brudnego różu). Mamy wreszcie długo wyczekiwany stolik kawowy, a przy stole zamiast dwóch krzeseł ustawiłam ławkę z poduchami. Pojawiły się wrzosy, ręcznie dziergane poduszki, ciepłe pledy i świece - tak, to już stuprocentowa jesień! I chociaż za oknem nieciekawie, cudownie jest wracać do przytulnego domu :)














W ogrodzie natomiast mamy sublokatora - to zajączek, którego nazwaliśmy Pietruszka, bo najlepiej się czuje na grządce z pietruszką :) Teraz jest już sporym zającem, ale nadal spędza u nas sporo czasu, ukryty w zieleni. Chyba mu tu dobrze :)







A to ostatnie tegoroczne róże z ogródka, w przepięknych jesiennych kolorach :)







***


Fall is already here, so it's time to enjoy some crochet pillows, cozy throws and candles! Today I'd like to show you my latest furniture buys - vintage wing-back chair in dark powder pink and slightly distressed coffee table in off-white, as well as the bench with a comfy seat pad which I bought for the dining nook. French inspired toile de jouy wallpaper in elegant grays and whites is the latest addition to the wall behind the sofa. I think it makes a really stylish background :) 

I'd also like you to meet our friend, Parsley the hare :) We called him Parsley because we found him sleeping in a parsley bed in our garden. 


***

Przytulnej jesieni!

Beata